Spoglądając na zniszczone stronice historii świata,

Nie dostrzeżemy sensu istnienia.
Wiedząc, jaką ścieżką podążają ludzie przegrani,
Bo zwycięscy rozpłyną się w ogniach nuklearnych.
Krzycząc o pomstę do martwego nieba,
Gdyż Bóg odejdzie na zawsze.
Żyjąc w martwym świecie na padlinie - nie ziemi,
Bo glebę zastąpi krew Twego druha.
Konając samotnie na cywilizacji gruzach,
Gdzie rozszarpią Nas szaleńcze kruki i wrony...

Rozdziały

Prolog: 35 798 dzień - wstęp do apokalipsy

Rozdział I: 35 799 dzień - kolorowe dni
Rozdział II: 35 799 dzień - raporty i szczury
Rozdział III: 35 799 dzień - odjazd

Rozdział IV: 35 800 dzień - raport
Rozdział V: 35 800 dzień - z ciemności w jasność


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy